wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 2: Nowe postanowienie....

<------- Ania 17 lat
Od 2 dni zastanawiałam sie nad tym wszystkim... Nad tym że znów nie wiem czy powinnam się cieszyć czy płakać. Była sobota, jak codzień wstałam, ubrałam się poszłam do łazienki umyłam zęby, twarz i uczesałam włosy. Po paru minutach byłam gotowa do zejścia na dół. Zapomniałam telefonu więc wróciłam do swojego pokoju i odruchowo spojrzałam na kalendarz i wykrzyknełam: o kurde!!! Przeciesz to już dziś!!! To już dziś 27 Października czyli urodziny Poli!!!-krzyczałam sama do siebie i wybiegłam na dół. Cześć co sły...-nie słyszałam co do końca mówił Filip bo szybko wzięłam torbę i wybiegłam z domu po prezent dla Poli. Ehh co by jej kupić?-pytałam sie sama siebie idąc w strone galeri. Dobra może znajde cos w tym sklepie? Chodziłam po wszystkich sklepach ale jak na złość nie mogłam znaleść czegoś ładnego i w dobrej cenie. Dobra coś mi sie wydaje że nie znajde tu nic ciekawego..-wymamrotałam pod nosem, nie zauważając że wpadłam na kogoś. Ehh przepraszam nie zauważyłam ciebie!! O Kacper! To ty? Cześć!-powiedziałam szybko do chłopaka na którego wpadłam, czyli Kacpra. Haha hej! Co ja tu robie? Szukam prezentu dla Poli, wkońcu dziś są jej urodziny-powiedział spokojnie Kacper. Nie wiesz jak sie cieszę!! Akurat też szukam dla niej prezentu. Dobra to może poszukamy czegoś razem?-powiedziałam zadowolona. Dobra, ale wiesz ja nie za bardzo orjentuje się w sklepach dla dziewczyn... Spokojnie znam na pamięć całą galerie, choć pójdziemy do jej ulubionego sklepu. Jest niedaleko-powiedziałam szybko łapiąc go za ręke i ciągnąc w dalsze korytarze galerii. Ok wiesz co ja sie na tym nie znam weź te pieniądzę (daje mi 30 zł) i kup jej coś odemnie-powiedział Kacper i poszedł do innego sklepu żeby kupić sobie picie. Dobra, niech ci będzie-powiedziałam z niechętą. Po ok 10 minutach wychodziłam ze sklepu z pluszowym misiem z napisem ,Friends Forever, i sznureczkową brązoletką z literka ,P,. Ok kupiłam juz prezęty teraz tylko czekać do 17 i iść do niej na ta niby wielką ,Imprezę,. Dryń...Dryń...-zaczął dzwonić mój telefon, po czym szybko wyjęłam go z kieszeni i zobaczyłam napis: ,Bartek dzwoni,-dobra to juz będzie za wiele jak Kacper dowie sie że czuje coś do niego, i z wzajemnością. Ehh Kacper to moja mama.. w domu powiedziała mi że jak zadzwoni to znaczy że mam iść do jej siostry bo ona tez tam będzie..OK to papa. Przepraszam że to takie z nienacka ale naprawde musze iść-Po czym dałam mu prezent dla Poli czyli tą bransoletkę i pocałowałam go w policzek na pożegnanie i wybiegłam z galerii. Hallo??-odebrałam telefon. Cześć Ali słuchaj wiem że dzisiaj urodziny Poli, ale jest dopiero 10:37 rano, więc co powiesz żebyśmy spotkali sie w centrum w parku?-zapytał się szczęśliwie Bartek. No dobrze, ale nie moge być tam za długo bo musze jeszcze nie dość że ubrać,uczesać to jeszcze ok przyjść do Poli ok 2 godziny wcześniej bo musimy wszystko przygotować, a do tego jeszcze ja u niej śpie-powiedziałam mu poważnie, bo wiedziałam że jak coś wyniknie z mojej i Bartka przyjaźni to Pola nie będzie chciała mnie znać. Bartek od dawna się jej podobał. Ok rozumiem wszystko, tylko nie wiedziałem że śpisz u poli. Dobra to przyjdz tutaj na ile możesz, ja czekam papa. No ok pa-odpowiedziałam troche wkurzona. Szłam ok przez 15 minut, aż wkońcu doszłam do parku. Widziałam z daleka siedzącego na ławce Bartka. No wkońcu jesteś!!! Myślałem że już nie przyjdziesz.-powiedział spokojnie, ale z przejęciem Bartek. Dobrze jestem co chciałeś mi powiedzieć?-zapytałam sie szybko.  Ehh to nawet sie ze mną nie przywitasz?-i żucił sie na mnię z całowaniem. Bartek!! My nie możemy tego robić!!! Nie moge też powiedzieć ci co ja do ciebie czuje!!! Nie zrobiłabym takiego świństwa!!-wykrzykłam na cały głos, że ludzie z przeciwnej strony parku patrzyli sie na nas. Biegłam tak szybko jak sie da do domu żeby tylko Bartek mnie nie dogonił. Wiedziałam że jagby mnie dogonił uległabym mu i Pola by mi niewybaczyła. Po 20 minutach byłam w domu. Zdjełam buty, powiesiłam płaszcz na wieszaku i szybko pobiegłam na góre żeby się przygotować,ubrać, uczesać i zabrać żeczy do spania. Była już godzina 13:30 więc zaczełam od ubierania się. Otworzyłam szafę i wyjełam z niej mini sukienkę z kolorową kokardą w pasię,czarne bolerko,czarne rajstopy i kolorowe baletki. Poszłam do łazienki umyłam zęby, wyprostowałam włosy,umalowałam sie lekko i wyszłam pakować sie na noc. W szafie znalazłam torbe w którą zapakowałam kosmetyczkę z szczoteczką do zębów, kremem do twarzy i innymi kosmetkami. Gdy skończyłam była 14:34 więc wziełam wszystko i zeszłam na dół. Na stole w kuchni zostawiłam kartkę Filipowi bo był u Alana i coś tam robili, napisałam w niej: Ja będe rano ok 10:30-11:00 jestem u Poli na noc rodzicę już wiedzą.     -Alicja-  Wzięłam płaszcz,buty, torbę z rzeczami,prezent i ubrałam się. Wyszłam z domu dość szybko i w stronę ul Leśnej. Po paru minutach stałam pod drzwiami do domu Poli. Zadzwoniłam dzwonkiem, i otworzyła mi jej mama. O Alicja proszę wejdź do środka, Pola czeka na ciebie na góże, ale radzę ci zapukać bo jest u niej jakiś chłopak..-powiedziała jak zawszę wesoła mama Poli. Dobrze dziękuje za to że pozwoliła mi pani nocować u Poli-powiedziałam z podziękowaniem. To żaden problem kochanie!-wykrzykneła mama poli i powiedziała mi żebym szła na góre bo ona będzie na dole odkurzać i nie chę żeby ktoś jej przeszkadzał. Posłuchałam sie tego,wzięłam swoję rzeczy i poszłam schodami do góry. Stałam przed drzwiami do pokoju Poli bałam się wejść bo bałam się że będzie to albo Bartek albo Alan lub Kacper. Zapukałam... Proszę!-usłyszałam ze strony pokoju Poli. Weszłam i oniemiałam ze zdziwienia... ale tez byłam bardzo szczęśliwa. Zobaczyłam siedzącą z Sebastianem Polę. Cze..cześć-powiedziałam ze zdziwieniem. Ali!!! kochanie jak dobrze że już jestes myslałam że nie przyjdziesz.-powiedziała mi Pola przytulając i całując mnie na powitanie. Dobra to ja juz sie będe zbierał.. nie chcem wam przeszkadzać-powiedział Sebastian i szybko wyszedł. Pola co to miało być? Od kiedy podoba ci sie Sebastian?!-wykrzyknełam pytając się. Wiesz nie wiedziałam że to powiem ale Sebastian jest bardzo fajny..już od dziś nie podoba mi się Bartek tylko Sebastian.-powiedziała poważnie i oznajmująco. W myśli bardzo sie ucieszyłam bo wiedziałam że czuję coś do Bartka i to coś nie było tylko przyjaźnią.. Dobra Pola nie obchodzą mnie twoje miłości, choć musimy zabrać się za przygotowanie tej ,imprezy, Po ok godzinie wszystko było zrobione, mama poli wyszła do koleżanki na ploty a my 2 byłyśmy w domu same gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Ali idz otwórz! Ja sie jeszcze musze przygotować-powiedziała do mnie Pola po czym wpadła do łazienki jak szalona. Dobra nich ci będzię-powiedziałam i zeszłam na dół po schodach. Otworzyłam drzwi a w nich stał Kacper i Bartek. Siema!-powiedzieli razem, po czym weszli do środka. Ok to chodzcie na góre Pola już czeka.. PO ok 10 minutach bylismy już wszyscy czyli ok 18 osób razem ze mną. Bawiliśmy sie świetnie. Było juz dosyć późno bo godzina 22:28, gdy Pola wymysliła żebyśmy wszyscy zaczeli grać w butelkę (10 chłopaków i 8 dziewczyn). Ja nie zgodziłam się na to i poszłam na korytarz usiąść na parapecie..nie lubiłam takich zabaw jak butelka. Siedziałam ze spuszczoną głową w dół, gdy nagle ktoś dotknął mnie za sukienkę. Co jest?!-krzyknęłam i podniosłam głowe do góry i zobaczyłam... Bartka. Co ty tu robisz?! Nie grasz z nimi?!-krzyknęłam przerażona bo bałam się co będzie za chwile... Ali słuchaj ja wiem że ty mnie lubisz ale słuchaj..ja..ja.. No mów!!-krzyknęłam do niego. No co chesz?! Co mam ci powiedzieć?! Kocham cię Ali..kocham cię!! Już od chyba paru miesięcy cię kocham!!-powiedział to i pocałował mnie w dziwny sposób...i wybiegł z domu Poli. Popłakałam się... i poszłam do pokoju Poli bo nie mogłam znieść tych wszystkich zdarzeń... po ok 1,5 godziny Pola przyszła bo wszyscy poszli do domu ja leżałam juz w łóżku obok łóżka Poli. Co cie sie stało że masz takie zapłakane oczy?-zapytała się mnie Pola. Nic.-odpowiedziałam i szybko usnęłam żeby zapomnieć o wszystkim. Na drugi dzień wstałam z Polą o godz 10. Opowiem ci wszystko w szkolę.. muszę iść do domu.-powiedziałam to Poli spakowałam się i poszłam do domu. Gdy weszłam do mojego pokoju zobaczyłam jagby znajomą twarz Anię moją dawną kuzynkę która jak mi wiadomo 3 lata temu wyjechała do Norwegii. Co ty tu robisz?!-zapytałam się ze złością, w tym momencie do mojego pokoju weszła mama. Kochanie pamiętasz Anię? To twoja dawna kuzynka która 3 lata temu wyjechała do Norwegii. Jej rodzice tam zostali ale ona chciała wrócić do Polski więc zaoferowałam jej żeby pomieszkała u nas do czasu ich powrotu-powiedziała moja mama i wyszła z pokoju. Hey Alicja! Mam nadzieje że będziemy się dobrze dogadywać!-powiedziała Anka. Taa dobra siądz sobie na łużku tylko nie dotykaj mojich żeczy!-powiedziałam ze złością. Oooo a co to za ładni chłopcy?! Ten jeden jest naprawdę śliczny!!-powiedziała Anka patrząc się na zdjęcie na którym jestem ja,Pola,Kacper,Bartek i Alan. Anka pokazała palcem na Alana. Nie waż się dotykać jeszcze raz tego zdjęcia i zostaw Alana!-wydarłam się na nią. Było dosyć wcześnie więc ja poszłam na miasto a Anka została w domu...                                             Ok to koniec rozdziału 2 jeśli ktoś to wg czyta to prosze zostawiać komentarze. 3 rozdział mozliwe że będzie jutro lub za 2 dni. Dziękuje Oli za to że pomagała mi z błędami :) Pozdrowionka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz